| |
|
Polecane książki |
|
|
|
|
|
Mój BLOG
|
Maria Okońska, bliska współpracowniczka kardynała Wyszyńskiego, została kiedyś zapytana o czym myślała, gdy umierał Jan Paweł II. Z wielką prostotą wyznała wówczas, że modliła się do Papieża w ten sposób: Ojcze Święty, ty pójdziesz na ołtarze, proszę cię pociągnij naszego ojca, bo będą wydziwiać na jego temat. Bo ciebie na ołtarze wezmą zaraz, a z naszym ojcem będą różne wydziwiania. On miał tylu kochających go ludzi, ale miał też wielu przeciwników, a ty chyba takich nie miałeś. Więc tak pokieruj, żeby i nasz ojciec został wyniesiony na ołtarze. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
Popołudnie było bardzo ładnie i nic nie zapowiadało deszczu. Przed osiemnastą dotarliśmy na Plac Świętego Piotra – dość pusty, tylko przy bramkach kontrolnych do Bazyliki stała spora gromadka ludzi. Kilkanaście minut później wchodziliśmy do tej olbrzymiej świątyni. Do jej zamknięcia pozostała godzina. I właśnie wtedy na zewnątrz lunęło. Świeży wiosenny deszcz padał, gdy pielgrzymi modlili się przy relikwiach błogosławionego Jana Pawła II, gdy zapisywali karteczki z intencjami i wrzucali je do przygotowanych koszyków. Zabrzmiał dzwonek, porządkowi ustawili się w poprzek kościoła i zaczęli iść w kierunku wyjścia uprzejmie acz zdecydowanie wypraszając ludzi. Gdy znaleźliśmy się na progu bazyliki deszcz przestał padać, wyjrzało słońce i – pojawiła się przepiękna tęcza. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
W kolejce stało się długo, choć nie aż tak długo jak przed sześciu laty. Od niedzielnego popołudnia, pierwszego maja, do dnia następnego setki tysięcy ludzi przeszły przed trumną z cyprysowego drzewa, która skrywała już nie tylko ciało, ale relikwie nowego błogosławionego. Jana Pawła II, papieża. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
Tamtego dnia wrócił do domu dość wcześnie. Usiadł do obiadu, gdy zadzwonił telefon. – Nie odbieraj – prosiła żona – dziś święto. Podniósł słuchawkę. Za chwilę pędził do Pałacu Apostolskiego. Wszedł do kaplicy i oniemiał. Jan Paweł II klęczał przed młodym wychudzonym człowiekiem i trzymał go za rękę. Trwało to dłuższy czas. Potem wstał, rozpiął sutannę, wyjął złoty łańcuszek i zawiesił go na szyi chorego. Pogłaskał go i pocałował. Mężczyzna, mógł mieć niespełna trzydzieści lat. Chwycił Wojtyłę za rękę. – Ojcze Święty, dziękuję. To był najpiękniejszy dzień mojego życia – powiedział. – Mogę powiedzieć jedynie „dziękuję”. Do zobaczenia w raju. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
Dni biegną coraz szybciej. Już Wielkanoc, za chwilę beatyfikacja Jana Pawła II. Czekaliśmy na nią bardzo. I w miarę jak przybliża się ta data coraz uporczywiej wraca pytanie – co się zmieni po pierwszym maja, czy to, że przed imieniem Jan Paweł II pojawią się literki bł, czyli błogosławiony ma aż takie znaczenie? |
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
(Cotygodniowy felieton emitowany w Radiu Plus Warszawa 96, 5 we wtorki przed 20 tą) Długo oczekiwana i wyglądania z utęsknieniem beatyfikacja Jana Pawła II za pasem, a tu z różnych stron płyną wiadomości może nie smutne, ale na pewno zmuszające do zastanowienia. Pamiętający nieodległy w końcu czas śmierci i pogrzebu papieża spodziewali się, że Rzym ponownie zostanie zalany milionami pielgrzymów (w tym najliczniejszą grupą Polaków), księgarnie nastawiały się na kolejną rekordową frekwencję i zakup pozycji papieskich, każde wydawnictwo prasowe i książkowe stawiało sobie za punkt honoru opublikowanie czegoś o Papieżu, nie zabrakło również produkcji filmowych. Zamiast spodziewanych dwóch milionów, czy miliona pielgrzymów mówi się dziś o trzystu tysiącach. I nawet jeśli ta liczba uległaby podwojeniu, to i tak daleko do powtórnego przeżycia czasu sprzed sześciu lat, gdy na naszych oczach niebo łączyło się z ziemią, a ziemianie odpowiadali na powiew duchowego tsunami, czy to udając się do Rzymu, czy spowalniając rytm życia w miejscu zamieszkania i modląc się być może więcej wtedy niż przez cały poprzedni rok. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
(Cotygodniowy felieton emitowany w Radiu Plus Warszawa 96, 5 we wtorki przed 20 tą) W dostępnym w internecie filmie „Zgasić pamięć” jest taki dialog między funkcjonariuszem Straży Miejskiej a pewną kobietą na temat wieńca z portretem świętej pamięci pary prezydenckiej. Otóż ze strony strażnika pada sugestia, aby zanieść ten wieniec spod pałacu prezydenckiego pod stojący nieopodal pomnik Prymasa Wyszyńskiego. „Wydaje mi się to dobra propozycja” - mówi mężczyzna. „Ale to nie jest wieniec dla kardynała Wyszyńskiego, tylko dla pary prezydenckiej i 96 ofiar katastrofy” – odpowiada kobieta. „To na pewno będzie godne miejsce” – przekonuje mężczyzna. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
(Cotygodniowy felieton emitowany w Radiu Plus Warszawa 96, 5 we wtorki przed 20 tą) Działo się to dawno temu, niekoniecznie za górami i lasami, ale na pewno za Wielką Wodą i za prerią pokrywającą Stany Zjednoczone. Dzisiejsze supermocarstwo było młodym, bo liczącym zaledwie 150 lat państwem. Świat usiłował zapomnieć o okropieństwach pierwszej wojny światowej i nie myślał, że za niespełna dwadzieścia lat przyjdzie następna – o wiele gorsza. Właśnie wówczas, w roku 1921 psycholog z Uniwersytetu Stanforda, niejaki Lewis Terman, zwrócił się do nauczycieli w San Francisco, aby wytypowali swoich najlepszych uczniów – w wieku około dziesięciu lat, ażeby zbadać jakie są wczesne oznaki wysokiego potencjału rozwojowego człowieka. Chodziło mu głównie o inteligencję, ale ankieta była tak szczegółowa, że mogła stanowić bazę do studiowania życia tych osób. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
(Cotygodniowy felieton emitowany w Radiu Plus Warszawa 96, 5 we wtorki przed 20 tą) Jakiś czas temu rozmawiałem z księdzem Bronisławem Piaseckim, kapelanem Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Pytałem go między innymi o słynny wyjazd biskupów polskich do ówczesnej Niemieckiej Republiki Federalnej. Wyjazd ten miał miejsce w czasie krótkiego pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła I. Otóż ksiądz Piasecki wspomina rzecz niesłychanie ciekawą – również z punktu widzenia dzisiejszych dyskusji o pojednaniu narodowym i wszelkich prób wykorzystania tego szczytnego celu do celów innych – mniej szczytnych. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
(Cotygodniowy felieton emitowany w Radiu Plus Warszawa 96, 5 we wtorki przed 20 tą) Sarajewo, kwiecień roku 1997. W zacinającym śniegu Papież Jan Paweł II odprawia Mszę świętą na stadionie. „Starałem się osłonić Ojca Świętego, ogrzać mu ręce, bo trząsł się z zimna – mówi papieski ceremoniarz, arcybiskup Piero Marini. – Po mszy powiedziałem jak bardzo jest mi przykro, że tak to przebiegło, że uroczystość była taka trudna.” „Moje cierpienie to jest nic w porównaniu z tym, co przeszli ci ludzie” – odpowiedział papież. Sarajewo leczyło wtedy rany ze skutków wojny bałkańskiej.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
| «« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 1 - 10 z 52 | |
| |
| |
|